Szczegóły

No Fear Camp, czyli Chrześcijańskie Koczowisko Angielskiego, to zjawisko nietypowe. Specjalizujemy się w ludziach, nie w procedurach. Obóz jest interaktywny a różnice między kadrą a uczestnikiem zatarte. Może będzie 10 osób, może będzie 100. Może przyjedzie ktoś z Afryki, a może wszyscy będą z Warszawy. Wszystko się zmienia, bo wszystko jest żywe.

Specjalizujemy się w poczuciu humoru, braku dystansu i byciu wiecznie szczęśliwym.

Kto powie do nas "proszę pana" temu obcinamy krawat. Galeria obciętych krawatów jest do wglądu dla zainteresowanych.

Fakt, że obóz jest po angielsku ułatwia życie. Po angielsku wszystko jest prostsze i luźniejsze. Łatwiej się bawić i lepiej się śpiewa.

Co zapewniamy?

  • łąkę
  • mało atrakcyjne WC
  • papier toaletowy bogato zdobiony
  • zapasowe namioty i śpiwory, gdyby ktoś zapomniał
  • wodę - zimna, ale jakże orzeźwia
  • garnki i ogień pod nimi - można w nich przeprowadzać niezliczone eksperymenty kulinarne
  • codzienne dostawy składników jadalnych do eksperymentów kulinarnych
  • deski, gwoździe, sznurki, narzędzia, taśmę klejącą, itd
  • instrukcje, pomysły i obronę przed bobrami

Dla kogo jest obóz?

Obóz jest dla młodych.

Co to znaczy? Bóg jeden raczy wiedzieć. Spróbujmy to zdefiniować na wyczucie: jeżeli czujesz, że obóz dla ciebie, to widocznie jest dla ciebie.

Jeżeli nie masz 18 lat? To fajnie masz, ale żeby przyjechać, musisz mieć pozwolenie od rodziców.

Nasz obóz jest dla młodych, ale przede wszystkim dla tych, którzy chcą się przełamać.

Inaczej mówiąc: chcą przestać się bać. Czego? Wszystkiego: że sobie nie poradzę, że mnie nie będą lubić, że zrobię błąd, że za słaby angielski, że za dobry angielski, że się wygłupię, że się przeziębię.

Strach to nasz największy wróg! W tych czasach można zrobić w życiu tak dużo, a mało ludzi robi cokolwiek. Dlaczego? Bo strach! To główny składnik diety, którą nas codziennie karmią rząd, media, firmy, kościół i szkoła, bo łatwiej kontrolować ludzi, którzy żyją w strachu.

Nasz obóz jest odtrutką.

Pierwszym krokiem jest zapisać się, drugim jest przyjechać. A resztę zrobimy już razem!

No Fear Camp to obóz językowy, nie obóz przetrwania. Więc będziemy biegać po lasach i polować na bobry, ale to na marginesie i dla chętnych. Przede wszystkim będziemy:

  • mówić dużo po angielsku
  • poznawać prawdziwych przyjaciół (bo w biedzie)
  • cieszyć się życiem, latem, słońcem i deszczem (bo na to stać każdego)
  • grać, śpiewać, nucić, klaskać i mruczeć
  • zadawać pytania (bez limitu)
  • rozmawiać o życiu, o Bogu, o związkach, o sztucznej inteligencji, prawdziwej głupocie, o dziewczynach i o chłopakach

Kim jesteśmy?


Jesteśmy małą organizacją (o nazwie To Be Happy C.I.C.) opartą na pracy wolontariuszy. Poznaliśmy się słuchając podcastu odwyk.com Martina Lechowicza (to najdłużej działający podcast w Polsce). Odkryliśmy, że lubimy towarzystwo, mamy dobre pomysły i lubimy ludzi. Kiedy jeszcze okazało się, że umiemy sprawnie zarządzać projektami, zaczęliśmy organizować chrześcijańskie obozy językowe. Są mocno oryginalne i uczestnicy bardzo je polubili.

Dlaczego chrześcijańskie? Bo jesteśmy grupą przyjaciół, dla których Bóg jest ważną częścią życia. Łączy nas to, że widzimy chrześcijaństwo w prosty, życiowy sposób: jako nawiązywanie osobistej relacji z Bogiem i naśladowanie Jezusa w praktyce. Ponieważ ten sposób na życie dał nam dużo radości, mamy teraz naturalną ochotę dzielić się tym z innymi.

Nie jesteśmy częścią żadnego konkretnego kościoła. Cenimy wolność i indywidualność w szukaniu naszej własnej drogi życiowej i tą samą wolność zapewniamy innym.

Przygotowujemy tylko jeden obóz w roku - to nie jest masowa produkcja, to ręczna robota.

Nie uczymy do matury, nie przygotowujemy do egzaminów. Trenujemy język metodą naturalnej imersji. To proces trudny do kontroli i planowania, dlatego w polskich szkołach mało popularny. Ale bardzo skuteczny.

Głównym priorytetem w skutecznej nauce jest pozbyć się strachu. Przypadkowo jest to też podstawowy element w sztuce szczęśliwego życia. Stąd nazwa:
No Fear Camp.

Przebieg obozu z grubsza

12 lipca 2025

Rozpoczęcie obozu o 12:00

Przyjeżdżamy, przywitamy się, odpoczniemy chwilkę i raza bierzemy się do roboty. Pierwszy dzień to Building Day. Będziemy stawiać namioty, budować kuchnię i wszystko co potrzebne do życia obozowego. Najlepiej się poznaje ludzi przy wspólnej pracy!

12 - 19 lipca 2025

Dzień obozu

9:00  - Morning Exercise

9:30  - English Breakfast

10:30 - Reading Time

11:30  - Learning Time

14:00 - Lunch

15:30 - Fun Time

18:30 - Supper

19:15  - Good Evening

22:00 - Good Night              

19 - 21 lipca 2025

Extra Time!

Guess what, ciąg dalszy właśnie nastąpił! Dla chętnych i odważnych, którzy chcą zostać dłużej, mamy dodatkowe trzy dni Dogrywki. Poluzujemy zasady, zlikwidujemy program dnia i angielski nie będzie jedynym słusznym językiem. Może ktoś przywiezie tort? Może upieczemy barana? Kto wie.

21 lipca 2025

Koniec ostateczny

W tym dniu to już naprawdę musimy wyjechać. Jeżeli to będzie najlepszy obóz na świecie, to spotkamy się za rok na czymś podobnym.

Zasady obozowe:

Żeby obóz miał atmosferę a nie miał problemów musimy się zgodzić na parę ograniczeń w swojej niezależności. Stworzyliśmy optymalne, sprawdzone i uzasadnione minimum.
Mamy tylko siedem zasad i są raczej oczywiste. Żeby być na obozie musisz się na nie zgodzić.

1.

Nie tolerujemy żadnej przemocy, bicia, znęcania się. Obowiązuje to wszystkich i wszędzie. Nie mamy żadnego marginesu tolerancji dla tych, którzy krzywdzą innych.

2.

To samo dotyczy prywatnej własności. Kradzież czy niszczenie rzeczy należących do innych jest niedopuszczalna. Po prostu nie. Bezwarunkowo.

3.

Podczas trwania obozu zgadzamy się wszyscy na smutny obowiązek: nie pijemy alkoholu. Tak, szkoda, bo i nawet Jezus popijał wino z uczniami. Ale obóz to tylko 10 dni i to bardzo aktywnych. Chodzi o to, żebyśmy byli kontaktujący a nie zamuleni.

4.

Jak ktoś musi iść zapalić, to tylko w wyznaczonych miejscach. Tak, żeby innym nie śmierdziało.

5.

Jakby się tak zdarzyło, że chłopak i dziewczyna poznają się bliżej, to nie starajcie się o dziecko na tym obozie, dobrze? Po obozie takie rzeczy, bardzo proszę, po obozie.

6.

Uczestnicy zobowiązują się, że będą słuchać poleceń kadry w sprawach związanych z bezpieczeństwem, wymogami prawa i innymi ważnymi sprawami. Co to jest ważna sprawa to już trzeba tak na zdrowy rozsądek rozpatrywać. Przykładowo: "zjedz bułkę" nie jest poleceniem, którego trzeba słuchać. Ale już: "przenieś ten namiot wyżej, bo w nocy może być tu powódź" to już jednak trzeba.

7.

W przypadku wątpliwości, kiedy nie wiadomo czy zasady zostały złamane, ostateczna decyzja należy do kapitana obozu.

Można polemizować czy przydałyby się jeszcze jakieś zasady, na przykład: kto śpi w dwie osoby
w dwuosobowym namiocie, ten się musi umyć. Albo: nie sikaj pod wiatr. Ale to są zwykłe codzienne sprawy, które sobie będziemy wesoło rozwiązywać. My tu spisaliśmy tylko konieczne, niezbędne minimum.

Co wziąć ze sobą?

  • namiot - możesz wziąć namiot tylko dla siebie, ale jeżeli masz trochę większy a lubisz towarzystwo, to zaproś kogoś do namiotu, czemu nie
  • śpiwór - niby lipiec, ale Polska to nie Maroko.
  • ubranie przeciwdeszczowe - jak spadnie deszcz to żyjemy dalej. Nie będzie specjalnej dostawy nocników do namiotów, trzeba się będzie nieraz przejść po błocie! Więc weź coś takiego, żeby deszczem nie trzeba było się przejmować.
  • miska - każda grupa gotuje sobie sama i zwykle będziemy jeść coś z kociołka. Polecamy plastikową albo metalową miskę (albo: menażkę). Uczmy się od harcerzy, ewentualnie beduinów.
  • łyżka, widelec, nóż - żeby wygodnie jeść z tej miski.
  • kubek - jak zamierzasz pić to kubek się przyda. W warunkach polowych najlepszy plastikowy albo metalowy.
  • (opcjonalnie) PMR 446 - czyli jak kto woli: krótkofalówka albo walkie-talkie. Nie jest to konieczne, ale bardzo fajne i bardzo przydatne. My mamy tylko 10 sztuk, więc dla wszystkich nie starczy.
  • (opcjonalnie) instrument muzyczny - jak ktoś lubi. Mamy w ekipie muzyków i lubimy grać i śpiewać. Dla minimalistów polecamy harmonijkę, bo mała. Mamy nawet w ekipie kogoś, kto może pouczyć jak się w te dziury dmucha, żeby ładnie brzmiało.
  • (opcjonalnie) latarka - teoretycznie każdy ma światełko w komórce, ale kto wie czy prądu starczy dla wszystkich. Latarka może się przydać do polowania na bobry.
  • (opcjonalnie) zatyczki do ucha - zdziwiłbyś się jak daleko niesie się w nocy chrapanie. Przywieziemy zapasik zatyczek, ale może masz już swoje ulubione.

Zdecydowany?