W 2025 obóz No Fear Camp wystąpi po raz trzeci. I tym razem nie będzie kompromisów.
Żadne domki, żadne gwiazdki, żaden katering, żadna porcelana.
Przez 10 dni będziemy mieszkać w namiotach, myć się w tym co sami zbudujemy, jeść to co sami ugotujemy. Więc weź namiot, łyżkę, miskę i przygotuj się na nowe przyjaźnie i dużo angielskiego.
Obóz jest dla młodych.
Co to znaczy? Bóg jeden raczy wiedzieć. Spróbujmy to zdefiniować na wyczucie: jeżeli czujesz, że obóz dla ciebie, to widocznie jest dla ciebie.
Mamy tylko jeden warunek: musisz być pełnoletni. W Polsce oznacza to: skończone 18 lat życia.
To bez sensu, ale to nie od nas zależy. Obóz dla młodzieży od 15 do 18 lat oznacza niewyobrażalne ilości upierdliwych formalności, na które nas nie stać, oraz odwiedziny ponurych pracowników kuratorium, na które nie mamy już nerwów. Nic tak nie psuje atmosfery obozowej jak Państwo.
Więc jeżeli masz 17 lat to gratulacje, ale państwo polskie nie da nam żyć. Spróbuj dokleić wąsy albo wziąć maść postarzającą.
Nasz obóz jest dla młodych, jest przede wszystkim dla tych, którzy chcą się przełamać.
Mówiąc inaczej: chcą przestać się bać. Czego? Wszystkiego: że sobie nie poradzę, że mnie nie będą lubić, że zrobię błąd, że się wygłupię, że się przeziębię, że za słaby angielski, do wyboru. Strach to nasz wróg. A jednocześnie główny składnik diety, którą nas codziennie karmią rząd, media, firmy, kościół i szkoła.
Nasz obóz jest odtrutką.
Zapraszamy na odwyk!
Jesteśmy małą organizacją (o nazwie To Be Happy C.I.C.) opartą na pracy wolontariuszy. Poznaliśmy się słuchając podcastu odwyk.com Martin Lechowicza (to najdłużej działający podcast w Polsce). Odkryliśmy, że lubimy towarzystwo, mamy dobre pomysły i lubimy ludzi. Kiedy jeszcze okazało się, że umiemy sprawnie zarządzać projektami, zaczęliśmy organizować chrześcijańskie obozy językowe. Są mocno oryginalne i uczestnicy bardzo je polubili.
Dlaczego chrześcijańskie? Bo jesteśmy grupą przyjaciół, dla których Bóg jest ważną częścią życia. Łączy nas to, że widzimy chrześcijaństwo w prosty, życiowy sposób: jako nawiązywanie osobistej relacji z Bogiem i naśladowanie Jezusa w praktyce. Ponieważ ten sposób na życie dał nam dużo radości, mamy teraz naturalną ochotę dzielić się tym z innymi.
Nie jesteśmy częścią żadnego konkretnego kościoła. Cenimy wolność i indywidualność w szukaniu naszej własnej drogi życiowej i tą samą wolność zapewniamy innym.
Przygotowujemy tylko jeden obóz w roku - to nie jest masowa produkcja, to ręczna robota.
Nie uczymy do matury, nie przygotowujemy do egzaminów. Trenujemy język metodą naturalnej imersji. To proces trudny do kontroli i planowania, dlatego w polskich szkołach mało popularny. Ale bardzo skuteczny.
Głównym priorytetem w skutecznej nauce jest pozbyć się strachu. Przypadkowo jest to też podstawowy element w sztuce szczęśliwego życia. Stąd nazwa:
No Fear Camp.
14 lipca 2025
Zaczynamy od tego, że trochę się poznamy, trochę pogramy, trochę zjemy, a później sprawdzimy angielski i podzielimy na grupy. O 19:00 będzie kolacja, a na spotkaniu wieczornym dowiesz się szczegółowo jak będą wyglądały następne dni.
15 lipca 2025
Pierwszy dzień będzie trochę nietypowy - będziemy budować. Każda grupa będzie miała swoją bazę, gdzie będzie się spotykać, rozmawiać i gotować.
16-23 lipca 2025
9:00 - Morning exercises
9:30 - English Breakfast
10:30 - Reading Time
11:30 - Learning Time
14:00 - Lunch
15:30 - Fun Time
18:30 - Supper
19:15 - Good Evening
22:00 - Good Night
24 lipca 2025
Zjemy ostatnie resztki z kotła, spędzimy ostatnie godziny razem, posprzątamy cośmy zbudowali i powiemy sobie: good bye friend.
To nie będzie wesołe, ale przecież ciąg dalszy nastąpi.
Nie tolerujemy żadnej przemocy, bicia, znęcania się. Obowiązuje to wszystkich i wszędzie. Nie mamy żadnego marginesu tolerancji dla tych, którzy krzywdzą innych.
To samo dotyczy prywatnej własności. Kradzież czy niszczenie rzeczy należących do innych jest niedopuszczalna. Po prostu nie. Bezwarunkowo.
Podczas trwania obozu zgadzamy się wszyscy na smutny obowiązek: nie pijemy alkoholu. Tak, szkoda, bo i nawet Jezus popijał wino z uczniami. Ale obóz to tylko 10 dni i to bardzo aktywnych. Chodzi o to, żebyśmy byli kontaktujący a nie zamuleni.
Jak ktoś musi iść zapalić, to tylko w wyznaczonych miejscach. Tak, żeby innym nie śmierdziało.
Jakby się tak zdarzyło, że chłopak i dziewczyna poznają się bliżej, to nie starajcie się o dziecko na tym obozie, dobrze? Po obozie takie rzeczy, bardzo proszę, po obozie.
Uczestnicy zobowiązują się, że będą słuchać poleceń kadry w sprawach związanych z bezpieczeństwem, wymogami prawa i innymi ważnymi sprawami. Co to jest ważna sprawa to już trzeba tak na zdrowy rozsądek rozpatrywać. Przykładowo: "zjedz bułkę" nie jest poleceniem, którego trzeba słuchać. Ale już: "przenieś ten namiot wyżej, bo w nocy może być tu powódź" to już jednak trzeba.
W przypadku wątpliwości, kiedy nie wiadomo czy zasady zostały złamane, ostateczna decyzja należy do kapitana obozu.
Można polemizować czy przydałyby się jeszcze jakieś zasady, na przykład: kto śpi w dwie osoby
w dwuosobowym namiocie, ten się musi umyć. Albo: nie sikaj pod wiatr. Ale to są zwykłe codzienne sprawy, które sobie będziemy wesoło rozwiązywać. My tu spisaliśmy tylko konieczne, niezbędne minimum.