No Fear Camp, czyli Chrześcijańskie Koczowisko Angielskiego, to zjawisko nietypowe. Specjalizujemy się w ludziach, nie w procedurach. Obóz jest interaktywny a różnice między kadrą a uczestnikiem zatarte. Może będzie 10 osób, może będzie 100. Może przyjedzie ktoś z Afryki, a może wszyscy będą z Warszawy. Wszystko się zmienia, bo wszystko jest żywe.
Specjalizujemy się w poczuciu humoru, braku dystansu i byciu wiecznie szczęśliwym.
Kto powie do nas "proszę pana" temu obcinamy krawat. Galeria obciętych krawatów jest do wglądu dla zainteresowanych.
Fakt, że obóz jest po angielsku ułatwia życie. Po angielsku wszystko jest prostsze i luźniejsze. Łatwiej się bawić i lepiej się śpiewa.
Obóz jest dla młodych.
Co to znaczy? Bóg jeden raczy wiedzieć. Spróbujmy to zdefiniować na wyczucie: jeżeli czujesz, że obóz dla ciebie, to widocznie jest dla ciebie.
Jeżeli nie masz 18 lat? To fajnie masz, ale żeby przyjechać, musisz mieć pozwolenie od rodziców.
Nasz obóz jest dla młodych, ale przede wszystkim dla tych, którzy chcą się przełamać.
Inaczej mówiąc: chcą przestać się bać. Czego? Wszystkiego: że sobie nie poradzę, że mnie nie będą lubić, że zrobię błąd, że za słaby angielski, że za dobry angielski, że się wygłupię, że się przeziębię.
Strach to nasz największy wróg! W tych czasach można zrobić w życiu tak dużo, a mało ludzi robi cokolwiek. Dlaczego? Bo strach! To główny składnik diety, którą nas codziennie karmią rząd, media, firmy, kościół i szkoła, bo łatwiej kontrolować ludzi, którzy żyją w strachu.
Nasz obóz jest odtrutką.
Pierwszym krokiem jest zapisać się, drugim jest przyjechać. A resztę zrobimy już razem!
Jesteśmy małą organizacją (o nazwie To Be Happy C.I.C.) opartą na pracy wolontariuszy. Poznaliśmy się słuchając podcastu odwyk.com Martina Lechowicza (to najdłużej działający podcast w Polsce). Odkryliśmy, że lubimy towarzystwo, mamy dobre pomysły i lubimy ludzi. Kiedy jeszcze okazało się, że umiemy sprawnie zarządzać projektami, zaczęliśmy organizować chrześcijańskie obozy językowe. Są mocno oryginalne i uczestnicy bardzo je polubili.
Dlaczego chrześcijańskie? Bo jesteśmy grupą przyjaciół, dla których Bóg jest ważną częścią życia. Łączy nas to, że widzimy chrześcijaństwo w prosty, życiowy sposób: jako nawiązywanie osobistej relacji z Bogiem i naśladowanie Jezusa w praktyce. Ponieważ ten sposób na życie dał nam dużo radości, mamy teraz naturalną ochotę dzielić się tym z innymi.
Nie jesteśmy częścią żadnego konkretnego kościoła. Cenimy wolność i indywidualność w szukaniu naszej własnej drogi życiowej i tą samą wolność zapewniamy innym.
Przygotowujemy tylko jeden obóz w roku - to nie jest masowa produkcja, to ręczna robota.
Nie uczymy do matury, nie przygotowujemy do egzaminów. Trenujemy język metodą naturalnej imersji. To proces trudny do kontroli i planowania, dlatego w polskich szkołach mało popularny. Ale bardzo skuteczny.
Głównym priorytetem w skutecznej nauce jest pozbyć się strachu. Przypadkowo jest to też podstawowy element w sztuce szczęśliwego życia. Stąd nazwa:
No Fear Camp.
12 lipca 2025
Przyjeżdżamy, przywitamy się, odpoczniemy chwilkę i raza bierzemy się do roboty. Pierwszy dzień to Building Day. Będziemy stawiać namioty, budować kuchnię i wszystko co potrzebne do życia obozowego. Najlepiej się poznaje ludzi przy wspólnej pracy!
12 - 19 lipca 2025
9:00 - Morning Exercise
9:30 - English Breakfast
10:30 - Reading Time
11:30 - Learning Time
14:00 - Lunch
15:30 - Fun Time
18:30 - Supper
19:15 - Good Evening
22:00 - Good Night
19 - 21 lipca 2025
Guess what, ciąg dalszy właśnie nastąpił! Dla chętnych i odważnych, którzy chcą zostać dłużej, mamy dodatkowe trzy dni Dogrywki. Poluzujemy zasady, zlikwidujemy program dnia i angielski nie będzie jedynym słusznym językiem. Może ktoś przywiezie tort? Może upieczemy barana? Kto wie.
21 lipca 2025
W tym dniu to już naprawdę musimy wyjechać. Jeżeli to będzie najlepszy obóz na świecie, to spotkamy się za rok na czymś podobnym.
Nie tolerujemy żadnej przemocy, bicia, znęcania się. Obowiązuje to wszystkich i wszędzie. Nie mamy żadnego marginesu tolerancji dla tych, którzy krzywdzą innych.
To samo dotyczy prywatnej własności. Kradzież czy niszczenie rzeczy należących do innych jest niedopuszczalna. Po prostu nie. Bezwarunkowo.
Podczas trwania obozu zgadzamy się wszyscy na smutny obowiązek: nie pijemy alkoholu. Tak, szkoda, bo i nawet Jezus popijał wino z uczniami. Ale obóz to tylko 10 dni i to bardzo aktywnych. Chodzi o to, żebyśmy byli kontaktujący a nie zamuleni.
Jak ktoś musi iść zapalić, to tylko w wyznaczonych miejscach. Tak, żeby innym nie śmierdziało.
Jakby się tak zdarzyło, że chłopak i dziewczyna poznają się bliżej, to nie starajcie się o dziecko na tym obozie, dobrze? Po obozie takie rzeczy, bardzo proszę, po obozie.
Uczestnicy zobowiązują się, że będą słuchać poleceń kadry w sprawach związanych z bezpieczeństwem, wymogami prawa i innymi ważnymi sprawami. Co to jest ważna sprawa to już trzeba tak na zdrowy rozsądek rozpatrywać. Przykładowo: "zjedz bułkę" nie jest poleceniem, którego trzeba słuchać. Ale już: "przenieś ten namiot wyżej, bo w nocy może być tu powódź" to już jednak trzeba.
W przypadku wątpliwości, kiedy nie wiadomo czy zasady zostały złamane, ostateczna decyzja należy do kapitana obozu.
Można polemizować czy przydałyby się jeszcze jakieś zasady, na przykład: kto śpi w dwie osoby
w dwuosobowym namiocie, ten się musi umyć. Albo: nie sikaj pod wiatr. Ale to są zwykłe codzienne sprawy, które sobie będziemy wesoło rozwiązywać. My tu spisaliśmy tylko konieczne, niezbędne minimum.